Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade gift. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade gift. Pokaż wszystkie posty


Nadrabiam zaległości i śpieszę pokazać Wam, co uszyłam już prawie miesiąc temu, mianowicie zestaw trzech małych pojemniczków na drobiazgi, np. biżuterię, w cudownych odcieniach wrzosu i lawendy. Do tego zewnętrzna tkanina w stemple pocztowe kojarząca się z podróżami i mamy klimat iście prowansalski:)




Uszyłam je według tutorialu "Sewing in a Straight Line by Brett Bara – How to Sew a Round Bowl with Straight Lines Only", więc nie będę opisywać szczegółów wykonania. Dodam tylko, że autorka wzoru zachęciła mnie optymistycznym "zajmie Ci to kilka minut", ale najwidoczniej to nie był mój dzień, bo wszystko co mogło, poszło nie tak i męczyłam się chyba ze trzy godziny:/ Ale tak to już jest, że najprostsze projekty są najbardziej podstępne;) Dużo czasu zajmowała wymiana kolorowych nici (inna nić górna i dolna, inna dla każdego pojemniczka). Gdyby ktoś miał ochotę się zmierzyć z tym projektem, to dla zaoszczędzenia czasu polecam uszyć wszystkie pojemniczki z tej samej tkaniny wewnątrz i na zewnątrz, choć efekt już zapewne nie będzie tak ciekawy.


Komplet powstał jako prezent na nowe mieszkanie i jakimś cudem udało mi się bezbłędnie wstrzelić w kolor sypialni, hehe:)




Technikalia dla szyciomaniaków: największy z pojemników ma średnicę około 17cm. Środek usztywniłam resztką grubej tkaniny ozdobnej z Ikei. Bawełna w odcieniach fioletu to Solidy Kaufmanna zakupione w Craft Fabric, natomiast tkaninę w stemple można kupić tutaj. Polecam wszystkim uzależnionym od szycia:)
Dostałam ostatnio wiadomość, że moja przyjaciółka ze szkolnej ławki wpadnie niedługo w odwiedziny. Cieszy mnie to niezmiernie więc postanowiłam czym prędzej dokończyć rozpoczęty niedawno projekt - poduszkę dla jej córeczki:)


Patchwork powstał bardzo szybko pod wpływem impulsu, a właściwie pierwszych wiosennych promieni słońca. Po prostu chwyciłam trzy śliczne kwieciste tkaniny, dobrałam kilka pasujących solidów i ułożyłam wzór w cegiełki. Zszywanie patchworka na szczęście nie było wymagające, bo nie trzeba było uważać na schodzenie się szwów, a to wszystko dzięki obramowaniu z żółtych pasków. Potem projekt odłożyłam na jakiś czas, bo zabrakło mi pomysłu na wykończenie poduszki. Gdy dowiedziałam się, że goście już prawie w drzwiach, to pomysł po prostu pojawił się głowie - pikowanie w kwiatki! Jakże oryginalnie;)


Pikowałam z wolnej ręki. Dawno już tego nie robiłam, więc z przyjemnością przypomniałam sobie ile przy tym frajdy:) Oczywiście widzę mnóstwo niedociągnięć, bo nie wszystko mi jeszcze wychodzi idealnie, ale przecież NIE WSZYSTKO MUSI BYĆ IDEALNIE, jak powiedziała mi kiedyś pewna mądra kobieta;) I choć nie mogłam w to uwierzyć, to jednak z czasem dotarło do mnie, że to jednak prawda. Od tamtej pory codziennie to sobie powtarzam. Taki prosty przepis na szczęście - cieszyć się z tego co się ma i wiedzieć kiedy odpuścić. No ale my tu gadu gadu, a to nie jest blog o życiu, tylko o szyciu, więc wracam do tematu, choć nie ukrywam, że żywię nadzieję, iż w ten pokrętny sposób udało mi się odciągnąć Waszą uwagę od fuszery;) Podobno pomagają w tym również zdania wielokrotnie złożone:D


Tył poszewki uszyłam z pięknej tkaniny w damaszkowy wzór w kolorze morskim a żółta lamówka koresponduje z patchworkiem.



Mam nadzieję, że poducha przypadnie Młodej Damie do gustu. Mocno trzymam kciuki:)


EDIT: Jednak wiosna. Widziałam na własne oczy :)

Witam Was wiosennie po dłuższej przerwie:)

Nadszedł wreszcie czas na cathedral window. Napatrzyłam się kiedyś na piękne realizacje tego klasycznego wzoru i był on na mojej długiej liście rzeczy do uszycia. Użyłam go do ozdobienia frontu poduszki dla mojej córeczki, stąd dość dziewczęce i wiosenne kolory.



Nawet nie bardzo musiałam się zmuszać do użycia różu;) Po prostu w połączeniu z kontrastową limonką kojarzy się z wiosenną łąką i zabawą na świeżym powietrzu. Z tego też powodu do solidów dobrałam tkaniny z motywem drobnych kwiatków. Całość jest tak słodka, że nie sposób nie zdrabniać ;D



Front poduszki pełni funkcję wyłącznie ozdobną i trudno byłoby na niej spać bez odciskania sobie wzoru okna katedry na policzku, więc tył uszyłam z mięciutkiego minky. Stąd opóźnienie w realizacji - czekałam na paczkę z dzianiną.



Poduszkę wykończyłam dla odmiany wypustką. Akurat nie posiadałam w domu wypustki w kolorze limonkowym, więc wyprodukowałam ją sama, używając bladozielonej bawełny i zielonego sznurka satynowego, którego kawałek został mi jeszcze po ozdobach świątecznych (dzięki temu, że jest zielony, nie prześwituje przez dość luźno tkaną bawełnę).




Skorzystałam z dobrego tutorialu, w którym szczegółowo opisany jest każdy etap tworzenia poszewki. Projekt wymaga precyzji i cierpliwości, a przede wszystkim kilometrów tkaniny, bo moduły są wielowarstwowe. Warto jednak spróbować, bo efekt końcowy jest piękny i niepowtarzalny.



Ze względu na pracochłonność oryginalnego cathedral window powstało wiele sprytnych sposobów na uzyskanie podobnego efektu mniejszym nakładem pracy, ale nie wybaczyłabym sobie, gdybym najpierw nie uszyła oryginału:) No i jak na razie córce się poduszka podoba - wnioskuję po tym, że nie może od niej oderwać wzroku. I wygląda na to, że w smaku też jest niezła;)

Dziś chcę Wam zaprezentować pracę, która stała się pewną odskocznią od patchworkowej rutyny. Jakiś czas temu otrzymałam propozycję uszycia zwierzątek z filcu, które mają służyć jako pomoc dydaktyczna dla logopedy. Pomysł od razu mi się spodobał. Wiedziałam, że będzie wymagał dużej dozy kreatywności i wielu godzin pracy, ale miałam też nadzieję, że przyniesie mi wiele radości i satysfakcji. Nie pomyliłam się:) Najciekawsze jest to, że zwierzątka uszyłam w całości ręcznie, a moja maszyna do szycia od kilku tygodni stoi nieużywana. Trochę już za nią tęsknię;) Trwało to dość długo, bo czas na szycie mam wtedy, gdy moje dziecko śpi, a ostatnio śpi coraz mniej, więc sami rozumiecie :D

Today I’m going to show you a project, that is slightly different, than my patchwork rutine. Some time ago I received as proposition to sew some felt animals, which would be a therapeutic aid for speech therapist. I instantly loved this idea. I knew this project will be challenging and labourious, but it would bring me a lot of fun and satisfaction. I wasn’t wrong  Interesting fact is that I sew them totally by hand and I haven’t used my sewing machine for weeks now. I miss it a little;) It took a lot of time, but I can sew only when my baby is sleeping, and recently she is sleeping less and less, unluckily;)


Przy projektowaniu zwierzątek chodziło mi głównie o to, aby dzieci były w stanie trafnie je zidentyfikować, więc starałam się, by projekt był prosty. Do ich wykonania użyłam kolorowego filcu o grubości 2mm. Choć zwierzątka są właściwie dwuwymiarowe, to wypchałam je wypełnieniem poliestrowym, aby nadać im trochę wypukłości. Do zszycia zabawek użyłam kolorowych kordonków, które wypożyczyłam od mojej Mamy, pasjonatki hafciarstwa:) I jeszcze mała ciekawostka: baran ma na szyi prawdziwy dzwoneczek:)


Most important thing was to create these animals that children would recognize what kind of animal is that, so I tried to keep it simple. I made them of 2mm felt and stuff them with some polyester filling, that is why they practically three dimensional. I borrowed some thick threads from my Mum, because she is embroidery passionate and has loads of threads. And one interesting fact: a ram has real bell on his neck.

A tak prezentują się w całej okazałości:

And that is how they look like:














Ach ta kocia brew;)

Oh, that cat’s eyebrow;)


Zwróćcie uwagę na to, że lew oprócz grzywy ma też grzywkę:D

Notice that lion has got not only a lion’s mane, but also a fringe:D

W dzisiejszym poście chcę Wam zaprezentować kolejną odsłonę poduszek. Tym razem zestaw w gamie szarości, który powstał na specjalne zamówienie - mam nadzieję, że będzie się podobał:)

Today I will show you another set of cushions. They were made for my friend, who asked me for cushions in shades of grey. I hope she will not be disapointedJ


Do ich uszycia wykorzystałam kilka gładkich i wzorzystych tkanin czarno - biało - szarych, które moim zdaniem, świetnie się komponują. Patchwork uszyty jest z trójkątów prostokątnych równoramiennych.

I’ve chosen some plain and patterned cotton fabrics in black, white and grey. I think they look quite good together. Patchwork is made of half square triangles.


Poszewki przepikowałam w kratkę.

They are quilted in checkered pattern.


Na lamówkę wykorzystałam tkaninę w szare kropki.

Binding is made of grey dots fabric.


Tył poszewek uszyłam z tkaniny w roślinny wzór w dwóch dopełniających się wersjach, aby przełamać geometryczny charakter patchworkowego wierzchu. Poszewki zapinane są na zamek błyskawiczny i mają wymiary 45cm x 45cm.

At the back there is a fabric with some floral pattern in two versions: grey with white flowers and opposite. I’ve chosen those fabrics to change their character a little bit, that they wouldn’t be so geometrical. They are 45cm x 45cm and have a zipper closure.


Tak bardzo polubiłam te poduszki, że aż żal będzie się rozstawać;)

I like them very much, so it is going to be hard to give them away;)



Udało mi się wreszcie dokończyć kolejny zestaw poduszek. Długo to trwało, ale małymi kroczkami dobrnęłam do końca, choć nie obyło się bez prucia (ale podobno bez prucia się nie liczy:P).


It took me so long, but step by step, I finally finished another set of cushions. I had to rip a little bit, but you know what they say: it doesn’t count without ripping:P


Poduszki są prezentem urodzinowym  - mam nadzieję, że będą się podobać:) Wzór gwiazdy betlejemskiej można znaleźć tutaj. W moim wydaniu nie świątecznym występują w wersji brązowo - zielonej, w dwóch uzupełniających się egzemplarzach.

These cushions are birthday gift for my mum and I hope she will be pleased:) This pattern can be found here. I chose brown and green because I didn’t want them to be Christmas themed. They complement each other quite good.




Poduszki były dość pracochłonne ze względu na dużą liczbę małych kawałeczków, głównie w kształcie dość długich i wąskich trójkątów, co sprawiało, że łatwo można było przy szyciu za bardzo je naciągnąć i wówczas traciły kształt i przestawały pasować do reszty wzoru. Gdy już udało mi się je jakoś zszyć, pozostało pikowanie. Postanowiłam nie psuć efektu dodając zbyt ozdobny wzór pikowania, i obszyłam tylko wewnętrzny obrys kawałków.

There were many little pieces to cut and join together, so it required a lot of work. Moreover, pieces were long and narrow, so they could be stretched easily, loose their shapes and eventually wouldn’t fit to the pattern. That’s why I had to be very careful. When I finally managed to sew them together I had to quilt it. I decided to quilt along the stitches to expose the original pieces’ shape.





Lamówkę obszyłam ściegiem ozdobnym. Tak dla odmiany. Chciałam po prostu wykorzystać wreszcie jeden ze ściegów, których nigdy nie używam, bo na co dzień korzystam tylko z prostego i zygzakowego.

I attached hem by making some fancy stitch, just to perform something different this time. I really wanted to test one of those advanced stitches in my sewing machine, because I usually use straight stitch and zig-zag stitch only.





Tył poduszek uszyłam z tkanin Riley Blake z kolekcji Shaded Chevron - kolory Bark i Grasshoper. Przód uszyty jest z solidów Kaufmanna. Kolory dobrałam tak, aby można było poduszki układać w dowolnych konfiguracjach. Poszewki zapinane są na zamek błyskawiczny.

Cushions have nice back – I used Riley Blake fabrics, Shaded Chevron collection (Bark and Grosshoper). Front is made of Kaufmann Kona Cotton Solids.  Because of the color choice, cushion can be displayed in diffrent configurations (front and back). Both have zipper closure.