Pokazywanie postów oznaczonych etykietą free motion quilting. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą free motion quilting. Pokaż wszystkie posty
Ostatnio spod mojej igły wychodzą głównie poduszki (mam nadzieję, że już niedługo przerwę tę poduszkową spiralę...;) Te, które chcę Wam dziś pokazać, powstały z myślą o trzydziestych urodzinach naszej przyjaciółki. Poprosiła tylko, aby były w kolorze bordo i pasowały do białej sofy. Tak oto powstały dwie, dość duże, bo o wymiarach blisko 50 cm x 70 cm, patchworkowe poduchy.




Najpierw powstał projekt. Chciałam wykorzystać klasyczne patchworkowe bloki - tym razem wybór padł na wariację na temat nine - patch'a czyli window pane oraz bloku log cabin. Pierwszy wzór to nine - patch pocięty na cztery równe części zszyte ze sobą ponownie w różnych konfiguracjach. Drugi powstaje z dwóch rodzajów bloków log cabin (w odwróconych kolorach) i pozszywanych na przemian. Spostrzegawczy czytelnik zauważy, że projekt zakładał po osiem bloków na każdą poduszkę. Proporcje i wielkość rzeczywistych poduszek wymusiły przycięcie projektu do sześciu bloków.





Dość niefortunnie (?!) złożyło się, że wzory te w wybranych przez jubilatkę kolorach wyglądają odpowiednio jak flaga Danii i szachownica lotnicza, ale A. zapałała do tego projektu taką miłością, że nie sposób było ją od niego odwieść. No cóż - chciała to ma! :D

Skoro patchwork z głowy, to przechodzimy do pikowania. Oj, pikowałam, i pikowałam, i trwało to całe wieki, a może nawet dwa tygodnie... A to duże było, i gęsto pikowane, i na dodatek sztuk dwie...

W pierwszej poduszce bordowe okienka przepikowałam w kratkę pod kątem  45st, a potem z wolnej ręki białe obramowania przepikowałam w takie tam esy - floresy.



Drugą pikowałam w całości z wolnej ręki. Wszystkie elementy bordowe pokryte są wzorami. Chciałam, aby białe elementy optycznie "wystawały" więc przepikowałam tylko przy szwie. Efekt odczuwalny jest zwłaszcza w dotyku:)



Z bliska wygląda to tak:



Tył poduszek to osobna, długa historia. A. bardzo spodobała się tkanina z mojego wcześniejszego projektu, mianowicie te kwiatowe, barokowe wzory. Odradzałam jej uparcie, bo nie lubię się powtarzać:) Namówiłam ją na inną tkaninę, kupiłam i stwierdziłam, że jednak zupełnie nie pasuje, bo w rzeczywistości kolory wyglądają nieco inaczej niż na zdjęciu. No cóż, może to i lepiej, bo ostatecznie wróciłam do pierwotnego pomysłu z barokowym wzorem i to był chyba strzał w dziesiątkę:) No i A. będzie sobie teraz wzdychać z uwielbieniem i do frontu, i do tyłu poduszek:D



Cieszę się bardzo, że A. jest zadowolona, poduszki się spodobały i zamieszkały w swoim nowym domu na nowej sofie, ale jeszcze bardziej się cieszę, że szczęśliwie dobrnęłam do końca. Ufff! :D




Dostałam ostatnio wiadomość, że moja przyjaciółka ze szkolnej ławki wpadnie niedługo w odwiedziny. Cieszy mnie to niezmiernie więc postanowiłam czym prędzej dokończyć rozpoczęty niedawno projekt - poduszkę dla jej córeczki:)


Patchwork powstał bardzo szybko pod wpływem impulsu, a właściwie pierwszych wiosennych promieni słońca. Po prostu chwyciłam trzy śliczne kwieciste tkaniny, dobrałam kilka pasujących solidów i ułożyłam wzór w cegiełki. Zszywanie patchworka na szczęście nie było wymagające, bo nie trzeba było uważać na schodzenie się szwów, a to wszystko dzięki obramowaniu z żółtych pasków. Potem projekt odłożyłam na jakiś czas, bo zabrakło mi pomysłu na wykończenie poduszki. Gdy dowiedziałam się, że goście już prawie w drzwiach, to pomysł po prostu pojawił się głowie - pikowanie w kwiatki! Jakże oryginalnie;)


Pikowałam z wolnej ręki. Dawno już tego nie robiłam, więc z przyjemnością przypomniałam sobie ile przy tym frajdy:) Oczywiście widzę mnóstwo niedociągnięć, bo nie wszystko mi jeszcze wychodzi idealnie, ale przecież NIE WSZYSTKO MUSI BYĆ IDEALNIE, jak powiedziała mi kiedyś pewna mądra kobieta;) I choć nie mogłam w to uwierzyć, to jednak z czasem dotarło do mnie, że to jednak prawda. Od tamtej pory codziennie to sobie powtarzam. Taki prosty przepis na szczęście - cieszyć się z tego co się ma i wiedzieć kiedy odpuścić. No ale my tu gadu gadu, a to nie jest blog o życiu, tylko o szyciu, więc wracam do tematu, choć nie ukrywam, że żywię nadzieję, iż w ten pokrętny sposób udało mi się odciągnąć Waszą uwagę od fuszery;) Podobno pomagają w tym również zdania wielokrotnie złożone:D


Tył poszewki uszyłam z pięknej tkaniny w damaszkowy wzór w kolorze morskim a żółta lamówka koresponduje z patchworkiem.



Mam nadzieję, że poducha przypadnie Młodej Damie do gustu. Mocno trzymam kciuki:)


EDIT: Jednak wiosna. Widziałam na własne oczy :)

Tym razem coś dla mnie:) Dałam się ponieść fantazji i uszyłam dwie poszewki w dość kontrowersyjnych kolorach. Mój ulubiony morski w połączeniu z odcieniami koralu dał w efekcie bardzo energetyczny mix, który, mam nadzieję, będzie mi poprawiał humor w pochmurne dni.

This time I made something for myself:) I have gone a little crazy and I’ve sewn two cushions using rather controversial set of colors. I combined my favourite teal with several shades of coral, and the result is quite energetic. I hope looking at those cushions will cheer me up during cloudy days.


 Praca nad nimi była przede wszystkim okazją, aby poćwiczyć sobie pikowanie techniką free motion, o której wspomniałam w pierwszym poście. Na jedną z poduszek wybrałam dość prosty motyw kwiatowy (on jest naprawdę prosty - nie trzeba się martwić tym, czy będzie równo, i nie trzeba używać szablonu - po prostu pikuję i w tym czasie wymyślam, co ugotuję na obiad:D) .

This project was a great opportunity to practice free motion quilting, which I mentioned in my first post. I’ve chosen simple, floral quilting pattern for the first cushion. It honestly is simple – I didn’t need to worry about beeing accurate, and I didn’t need to use template – I simply quilted and was thinking about what I’m going to cook for dinner at the same timeJ





I jeszcze rzut oka na lewą stronę quiltu (tej strony nie widać, bo jest schowana wewnątrz poszewki).

And one closer look at the wrong side of a quilt (this side is hidden inside the pillowcase).


Drugą poszewkę przepikowałam wzdłóż szwów, a dodatkowo dwa paski uzupełniłam pikowaniem w tzw. bąbelki (bubbles). Ten motyw w szczególności pasował mi do morskiego klimatu poszewek, no i przede wszystkim również jest dość łatwy i pozwala nabrać wprawy w pikowaniu "z wolnej ręki".

The second cushion is quilted along stitches and I also used a bubbles pattern to quilt two random stripes. This motive corresponds with cushions’ marine theme, and what is more important, is rather easy and helps acquire practice in free motion quilting.



Poszewki zapinane są na zamek błyskawiczny. Na tył wybrałam bawełnę w kolorze beżowym, aby złagodzić ich dość agresywny charakter. Gdy już nie będę mogła na nie patrzeć, to po prostu odwrócę je tyłem;)

I added a zipper closure and decided to use cotton in neutral beige to tone down rather aggresive colors at the front. It could be useful when I would like to turn them over if they appear to be too annoying;)